Spit it out

sobota, 10.grudnia.2011, 05:21
Jestem chora. Kaszle, pluje, krztusze sie. Przewracam z boku na bok, zwijam w klebek i kurcze w bolu. Szukam po omacku, szukam lekarstwa. Zaciskam zeby i trzymam sie za gardlo przyjmujac kolejna dawke obietnic. Miotam sie w amoku.

A to wszystko Ty.

Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Crimson

poniedziałek, 31.października.2011, 04:55
Spogladam spod przymknietych powiek. Czuje cieplo rozchadzace sie od miejsca, w ktorym zostawiles slad ust. Płynie nierownymi falami po calym ciele. Odgarniasz moje wlosy z czola a ja wiem, bardzo dobrze wiem, iz w danym momencie nie liczy sie nic innego. Nie ma nic innego.
Wiec brne dalej, glebiej w Twoje ramiona, rozgarniam watpliwosci i narzucam sie z pelna sila. Cala soba lapie oddech i wypuszczam go na Twojej szyi.
Chrup. Delikatnie wgryzasz sie we mnie uczuciami. Nie przezuwasz, nie wypluwasz jak oni. Polykasz mnie cala, taka jaka jestem. A ja po prostu czuje, jak plyne w Twoich zylach. Slysze, doswiadczam, smakuje bicia Twojego serca.
Poznaje w nim swoje wlasne.

Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Mimo, iz mam to na sercu i rozumie, nie chce juz pisac na tematy stare i wyswiechtane. Nie chce pisac o S, F, A, E, O, M, M, M, S, D, D, O, K, E, Z i jakiejkolwiek innej literze alfabetu. A pisac jednak chce. Pala mnie mysli poprzez glowe, szyje, ramiona, rece i az po opuszki palcow. Do samych koniuszkow koncow, gdzie na skraju tkwia drzazgi, ale tych dzis chyba wystukiwac nie powinnam.

Cos sie stalo, w sumie zdarza sie caly czas, cos nad czym panowac nie potrafie. Chyba przesadzilam z przydzielaniem racji. Poliki mam wypchane slowami, ktorych za cholere nie wypluje bo juz sobie obiecalam, iz pluc sie nie bede. Co najwyzej w brode, jak zazwyczaj. Wiec polkne je spowrotem, zepchne gleboko tam skad wyszly i postaram popic kieliszkiem obiektywizmu. Znowu bedzie smacznie i zdrowo a wszystkie brzydkie mysli wyjda prawidlowym otworem.
Na dzis dziekuje. Najadlam sie.

Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Mysle, ze dzisiaj jest tak, iz nie mialabym nic przeciwko gdyby skonczylo sie wszystko. Cala ja z dobytkiem umyslu. 

Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Rewind

środa, 8.czerwca.2011, 22:49
Troche mnie to zabolalo moja droga Eve. Twoje usta pachna hipokryzja, ktora ja juz spijac odmawiam. Lecz coz. Zostalam rzucona. A mowilam. Mowilam, prawda? Mowilam, ze tak bedzie.

Bo przychodzi noc. Chwila sam na sam. Mina rzednie. Jedzenie przestaje smakowac. Flirt wychodzi tylko bokiem. Atmosfera zepsuta Twoim sztucznym smiechem. Usmiechem. Echem. I tylko slyszysz jak mija czas. Tik tak. To nie tak. Niby nie tak jak mialo byc. A jest. I bedzie. Jeszcze jutro. Pojutrze. I popopo... Powiedz. Patrzysz i krzywisz sie w konsternacji. Nie zachwyca Cię osoba, z ktora siedzisz. Troche za ciemno na ta randke. Zapalasz swiatlo. Patrzac w lustro. Czy nadal jestes w stanie dojrzec siebie w samej sobie?

Juz zawsze na zawsze, 'for ever and ever', bede pluc sobie w brode. Zalowac, ze pozwolilam Ci odejsc, gdyz teraz jestes tam, gdzie ja dosiegnac Cie juz nie moge.


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Gaze

czwartek, 21.kwietnia.2011, 02:44
Eve. Nauczylas mnie. Nie wazne jak bardzo sie bronilam i nie podobalas mi sie w danych momentach. Lubie myslec, iz w pewien sposob obie skorzystalysmy na tym chwilowym zapomnieniu. Moja rozpacz jak zwykle przesadzona i przesycona. Wszystkim tym co mowilas, co mowilam. Co mowilysmy myslac i nie myslac. Nie kryje. Nie. Kryc nie bede.
Zauroczenie.

Podobam sie sobie bardziej. Zdecydowanie zdecydowana. Bardziej okreslona, asertywna, czasem sklonna do nagiec. Moj emocjonalny i mentalny kregoslup zostal przez Ciebie wsparty. Juz rozumiem, bardziej daze i szczerzej przyznaje.
Isc naprzod a przynajmniej nie cofac.

Bede. Bede. Bede. Bede. Bede.
Jeszcze sie przekonacie.


A jednak troche gorzknieje.


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Evelyn Evelyn

poniedziałek, 28.lutego.2011, 08:56
"Blind"

If I could tear you from the ceiling,
And guarantee a source divine,
Rid you off possessions fleeting,
Remain your funny valentine.

Don't go and leave me,
And please don't drive me blind,
Don't go and leave me,
And please don't drive me blind.

If I could tear you from the ceiling,
I know the best have tried,
I'd fill your every breath with meaning,
And find a place we both could hide.

Don't go and leave me,
And please don't drive me blind,
Don't go and leave me,
And please don't drive me blind.

You don't believe me, but you do this every time,
Please don't drive me blind.
Please don't drive me blind..

I know we're broken,
I know we're broken,
I know we're broken.

If I could tear you from the ceiling,
I'd freeze us both in time,
Find a brand new way of seeing..
Your eyes forever glued to mine.

Don't go and leave me,
And please don't drive me blind,
Don't go and leave me,
And please don't drive me blind.
Don't go and leave me,
And please don't drive me blind,
Don't go and leave me,
And please don't drive me blind.

I know I broke it,
I know I broke it,
I know I broke it,
I know I broke it.

Painful shivers travel across my feeling-naked body. Stingy, sharp ache. The taste of it squeezes sanity out of me. It runs down my arms, hands, fingers. Drips on the floor. Paralyzed with fear I let it be. For now it's okay. I'll wait till all of it is gone and lick it off warm, pulsating ground. Raise my head with tongue glued to the rest of my pride. I will observe your tortured eyes as you whisper: you are not me.
I wish an ugly wish. I detest my own self for having such hideous thought. For drawing dirty pleasure out of it. Oh it's so wrong but yet so right 'cause my heart's hunger is being satisfied.
I get rid of this fatal infatuation. Sweep it under a thick rug of dust. Shove it. Push it. Kick it as deep as I only can.
As long as you're happy, I'm happy. In a way.


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

It's been a while.

wtorek, 4.stycznia.2011, 11:49
Szaro. Dokladnie tak. Poprostu.

Kolejny rok. Pamietasz jakie mialas nadzieje z nadejsciem poprzedniego?
Zaczelo sie ciekawie. Poznalas kogos, kogo juz wczesniej znalas. Pomogl Ci w wyrzuceniu starego smiecia, zuzytej szmaty ze swojego zycia. Wyczekiwalas wiosny, gdyz wiosna "zawsze przynosila Ci cos dobrego". Zapowiadalo sie wspaniale. Ukazaly sie nowe mozliwosci, uchylily kolejne drzwi, przez ktore zagladalas z dreszczem emocji. Bylas szczesliwa, prawda? Pozniej troche sie popsulo. Psuja z Ciebie. Ot co. Ale nadal mialas nadzieje! On Ci ja dawal. Tak naprawde to dla niego chcialas byc lepsza. Madrzejsza. Ladniejsza. Chcialas byc. Bylabys.
W pewnym momencie swiat sie zawalil. Wszystko sie zmienilo. Wiedzieliscie, iz nawet jezeli zycie dalej biegnie swoim wlasnym tempem, jego zatrzymalo sie bezpowrotnie. A wy za nim. Najpierw staliscie oszolomieni. Pozniej powolnie czolgajac sie ruszyliscie na przod. Pamietajac?
Wstrzas. Bol. Rozpacz. Smutek. Tesknote.
Wstaliscie. Idziecie dalej.
Nastepnie przyszedl on. Bylo ciezko, ale zaczelo bywac lepiej. Dni przelewaly sie miedzy palcami. Cierpkie, rzadkie chwile. Slodkie, lepkie momenty. I na odwrot. Odbieglas w zapomnienie.
Zlecialo Ci. Podobno w dobrym towarzystwie czas zawsze szybko plynie.

Jest inaczej i nigdy nie bedzie tak samo.

Zamykam oczy i wdycham wiatr. Otwieram nos, roplatam pluca. Wsiakasz we mnie jak deszcz wsiaka w ziemie. Rozchylam polowki glowy i wyjmuje mysli, ustawiajac je na rozlozonej dloni. Jedna za druga, jak domino. Dmucham z calej sily. Wysylam je w przestrzen. Prosto do Ciebie.
"Think of me when you’re out, when you’re out there
I’ll beg you nice from my knees"


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wish you were here.

sobota, 17.lipica.2010, 13:58
Nie. Ja wcale nie placze.
I nie obchodzisz mnie.
Nie snilo mi sie nic strasznego dzisiaj.
Tylko wydaje Ci sie, ze jestem zazdrosna.
Nie boli mnie Twoja obojetnosc.
Ani troche nie boje sie ciszy.
Nie przyznam, iz tesknie.
Zaprzecze jezeli zapytasz czy cos jest nie tak.

Ale z drugiej strony...

Leze na podlodze i czuje potworny bol w klatce piersiowej. Staram sie skupic na oddychaniu bo dusze sie polykanymi lzami. Mysli kraza wokol Twojej soby. Boje sie zasnac poniewaz zdaje sie, ze nawet sny lubia sie ze mnie nasmiewac. Paralizuje mnie strach gdy wyobraznia przywoluje Twoj usmiech skierowany w strone wlasnie tej osoby. Pozniej juz tylko co chwile nerwowo spogladam na telefon. I nic. Brakuje mi kazdej czesci Ciebie. Wszystko jest nie tak jak byc powinno.


Co jest... ?


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Galaretka z truskawkami

czwartek, 10.czerwca.2010, 23:33
Jest takich pare malych spraw...


Jestem zadowolona z roznicy, ktora zauwazam.
Jest o wiele lepiej niz bylo... wtedy. Lepiej niz bylo za kazdym razem.
I naprawde. Ciesze sie.

Lubie. Wlasnie to... ten taki... no... Tylko sie nie smiej! Ten specyficzny sposob. No wiesz... to jak poprawiasz okulary.

Staram sie wracac do normy.


Niedawno mialam kryzys przez srednie 'k'. (wszyscy dobrze wiemy, ze nie istnieje takie cos jak srednie 'k' O.o)

Moze to dziwne, ze po takim czasie nadal lapie sie na spogladaniu w strone tych paru miejsc. Czasem z pewnym dreszczem emocji przypominam sobie niektore gesty. Cieszy mnie, iz pamietam tak cenne szczegoly bo wiem, ze juz nikt nigdy nie wykona ich w ten sam, niepowtarzalny sposob. Staram sie przykryc zal chociazby najzwyklejszym usmiechem.
Widze Cie w tej koszulce. Czuje Cie w tym zapachu. Slysze Cie w tym glosie.
Usmiechasz sie a ja odwzajemniam ten usmiech wiedzac, iz Ty jestes szczesliwy. Tylko tego chcialam.

Sniles mi sie tylko dwa razy w zyciu.
Pierwszy sen byl cudownie niesamowity. Bylam szczesliwa. Tak jak tylko jest to mozliwe. Tak jak bylam tego jednego jedynego dnia, ktory rowniez byl przepelniony Toba. Sen byl tak piekny, ze gdy sie obudzilam rozplakalam sie i balam znowu zasnac bo wiedzialam, iz przenigdy sie nie spelni.
W drugim snie znowu zaskoczyles nas wszystkich. Smiales sie a ja czulam, ze teraz juz wszystko bedzie dobrze. No bo przeciez skoro Ty sie usmiechasz...

Pragne zaznaczyc, ze bedziesz zawsze i wszedzie a ja bede szukac najmniejszej czastki Ciebie we wszystkim co mnie otacza.
Dziekuje.


No i Ty... -.-' Znowu Ty. Jak ja Ciebie nie lubie. Nie toleruje. Nie znosze. Jest jeszcze wiele 'nie', ktore moglabym zastosowac w stosunku do Twojej osoby.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGHHHHHHHHHHHHHHHHH!
Nie potrafie zrozumiec jak ktokolwiek moze okazywac chocby najmniejszy objaw sympatii w stosunku do Ciebie. Ityrujesz mnie kazda czescia siebie.
A myslalam, ze pozbylam sie Ciebie ze swojego zycia. -.-


A Tobie nie zalezalo. :) Dobrze, ze nie angazowalam sie w cala ta sprawe. :) Nie interesuja mnie tego typu rozrywki. ^.^'


Acha i........ Jestem troche niepewna swoich mozliwosci. ^.^'


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

T=F, H=W, Q=M

niedziela, 16.maja.2010, 22:12
Mam wrazenie. A to wrazenie boli.

Jak to jest? Kim jestem? Od jakiegos czasu sie nad tym zastanawiam. Poniewaz najwyrazniej nie jestem nikim waznym, skoro zawsze jest nie tak jak byc powinno.
Moze to wlasnie moje wymagania sa zbyt wysokie? No ale przeciez... Gdy sie tak poprostu rozgladam, zauwazam ze u innych jest dokladnie tak, jak bym chciala aby bylo u mnie.
Czyli to ze mna musi byc cos nie tak. Coz wiec? Powiedz. Poprawie to. Byle bylo lepiej.
Jestem beznadziejna.


Nie jestem dosc dobra. Nie bylam. Nigdy nie bede.
Widze Twoj wzrok. Jak spogladasz tam gdzie przed chwila jeszcze byla dokladnie ta osoba. Czuje jak zazdrosc sciska moje serce. Coraz ciasniej je oplata. Meczy mnie gonienie za tym wzorem. Nie potrafie w ten sposob powielac. Zreszta wiem, ze nie zalezy Ci na marnej kopii.
Chyba powoli sie poddaje i czuje jak delikatnie osuwam sie w dol. Prawie niezauwazalnie. Wystarczy sie przyjrzec. Ciekawa jestem co mnie czeka na dnie.
Trampolina?

Chce krzyczec. Szarpac sie. Uciekac.
A i tak wiem, ze zadne z powyzszych nie wyrazi tego co czuje.


Caly czas mysle. Mysle o Tobie. Co bys mi poradzil? Tak desperacko chcialabym Cie zobaczyc. Naprawde do szczescia wystarczylby mi Twoj jeden, jedyny usmiech. Wszystko staloby sie banalnie proste.


Dzisiaj pomyslalam o czyms strasznym. Powstrzymajcie mnie.


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Nie chcielibyscie wiedziec o czym mysle w danym momencie.


Tak przegladam jej zdjecia i uswiadamiam sobie, iz mam ogromny kompleks na jej punkcie. Wlasnie przez to co powiedziales. Mam wrazenie, ze nie dorownuje jej w niczym. Co prawda znam ja, ale rowniez nie moge powiedziec, iz wiem jaka jest. Chcialabym potwierdzic badz zaprzeczyc moim obawom. Aprzeciez na to nie ma szans.


Masakra... siedze w szkole i tak sobie dumam sluchajac Panic! At the Disco, piosenki "New Perspective". Wczoraj cala para szlo "Almost Lover" by A Fine Frenzy.
Nie wiem co ze soba zrobic. Jestem kompletnie zagubiona w tej calej sytuacji. Znowu wraca to glupie uczucie, ze i tak nigdy nie bede dosc dobra, wiec po co sie starac?
Zglaszam sie do reklamacji, ale naprawa moze troche zajac.

Najchetniej bym cos rozwalila. Jej leb. Tej tez. Nie lubie bab. -.-'


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"Czy to Ty... ?"

czwartek, 22.kwietnia.2010, 19:45
Czasami nadal lapie sie na bezcelowym ogladaniu sie za siebie.
Czasami przymykam oczy widze, slysze i czuje wszystko zbyt wyraznie.
Czasami zapieram sie, odwracam i nie przyjmuje niczego do wiadomosci.
Czasami wydaje mi sie, iz moj chory umysl wszystko wysnil.
Czasami mam w glowie wysniony obraz towarzystwa osoby, ktorej juz nigdy nie zobacze.

To mi pomaga. Zalosna, bezcelowa rzecz. Taka, ktora juz nic nie zmieni a nadal poprawia samopoczucie. To nie prowadzi do niczego, ale pomaga.

Powoli sie zbieram i ukladam wszystko na nowo. Staram sie.

W glowie siedzi mi piosenka Katy Perry - Thinking of you. Dosc dobrze opisuje moj stan emocjonalny w danym momencie.


Odkrylam cos nowego. Cos co odwraca moja uwage od tego co boli. Moze wlasnie to mnie naprawi.

Wczoraj moja cierpliwosc zostala lekko nadwyrezona.
Moze nie powinnam sie tak denerwowac? W koncu to nic wielkiego.
Moja pewnosc siebie zostala delikatnie podkopana. Postaram sie zasypac ten dol.
Miewam napady agresji. Nie radze sobie z niektorymi rzeczami.

Wczorajszy konkurs wypadl dosc pomyslnie. W sumie ciesze sie, iz w nim uczestniczylam. Zyskalam o wiele wiecej niz smieszna ksiazke i dyplom. Oczywiscie byly momenty, w ktorych bylam bliska placzu, ale to juz niekoniecznie przez treme czy zdenerwowanie.
Musze sie opanowac.

Sama nie wiem czy to jest proba nadrobienia w pewien sposob tego, co sie wydarzylo. Moze chce zrekompensowac sobie wyrzuty sumienia? Mozliwe. Mam nadzieje, ze tym razem bede w stanie cos zmienic. Nie wybacze sobie jezeli wydarzy sie cos zlego. Boje sie ale postaram sie tego nie okazywac.

Tak sobie


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Fear is the Final Frontier.

poniedziałek, 29.marca.2010, 02:19
Czasem mam wrazenie jakbym zmuszala sie do oddychania. Gdy zamykam oczy czuje jak zal sciska mi pluca. I wtedy biore gleboki wdech. Tak na wszelki wypadek. Jakbym sie bala, ze juz zapomnialam jak to sie robi.
Mysli wiruja. Wspomnienia powracaja. Cala dretwieje.

Stanal przede mna. Serce bilo mi tak szybko. Balam sie, ze zaraz sie zatrzyma.
Jego wzrok.
- Peszysz sie.

Przegladam ubrania.
- Asia... !?
Ogladam sie za siebie.
Chyba pierwszy raz wypowiedziales moje imie.

- Ktore sa lepsze.
Ktos zapytal.
Spojrzenie na niego.
- Kamien, papier, nozyce?
Usmiecha sie a jego wzrok promienieje.
- Dobra!

I ta sytuacja. Caly wieczor.
Widok.
Dzwiek.
Zapach.
Smak.

Podchodze. Usmiecham sie. Rozmawia przez telefon.
- Wiesz co? Musze konczyc. Nie, nie. Naprawde musze konczyc, wierz mi - to wazne.
Z naciskiem na "naprawde".

Wysiadamy z tramwaju. Patrze na autobusy.
- Ktorym jedziesz?
Jego spojrzenie, usmiech i odpowiedz.
- Wiesz co? W sumie myslalem zeby pojsc jeszcze na stacje.

Przechodzimy przez ulice.
- Mozemy isc na skroty. Tak wiesz... Na przelaj.
Znowu robie z siebie glupka a przeciez zwykle potrafie sie wyslowic.
I przez snieg. W tych jego butach.
- Ja Cie zabije.
- Ale to nie moja wina!
Wymiguje sie usmiechem.
Dzielnie to znosi.
- A wiesz co? Generalnie...
- Generalnie... ?
Przerwal mi. Jak zwykle na tym samym slowie.
- ... Generalnie to tam jest taka jakby... droga.
Przepraszajaca mina i kolejny usmiech.
- Oj grabisz sobie.
Wspaniala pogoda.

- Argh! Znowu mowie nie to co chcialam! Dlaczego akurat trafiasz na momenty gdy jestem w takim stanie?
- A moze to wlasnie ja sprawiam, ze tak jest?
Obserwuje mnie. Wychodze naprzod jego spojrzeniom.
- Moze.

Biegne idac. Ide biegnac. To on?
- Przepraszam! Spoznilam sie!?
- Nic nie szkodzi.
Zmeczony. Ledwo ogarniety. Jak zwykle czarujacy.
Kieruje sie naprzod, lecz on skreca. Spogladam sie na niego pytajaco.
- Idziemy kupic banany i ryz.
- A masz pieniadze?
- Nie, ale Ty masz.
- Skoro i tak sa Twoje...

Patrze w lustro.
- Dlaczego banany sa takie drogie?
Odwracam sie.
- W Almie widzialam czerwone banany. Bodajze 12 zlotych za kilogram.
- Dlaczego banany sa TAKIE drogie?

- No i na pewno pojdziemy teraz prosto.
Skrecil w prawo.
- Jak zwykle to ja Cie odprowadze.
W pewnym sensie te slowa byly pytaniem.
- Nie, tym razem odprowadzimy sie do polowy.
- Ale Ty i tak nadal pozostaniesz w swoim 'rewirze'.

- To do zobaczenia!
Calus w policzek.

Do zobaczenia nigdy.


Kazda chwile rozpamietuje i rozkladam na czynniki pierwsze. Tylko to po Tobie zostalo.

Sama nie wiem dlaczego o tym pisze. Jestem swiadoma, ze w pewien sposob sie kompromituje oraz odkrywam to co tak skrzetnie ukrywalam przez ten caly czas.
Ale teraz to juz nie ma znaczenia.
Bo... Jezeli gdziekolwiek tam jestes, to juz wiesz.

Nie potrafie w to uwierzyc. Nie chce.
Dlaczego kurwa, dlaczego!?
Jakkolwiek staram sie zadac to pytanie... i tak nie otrzymam odpowiedzi.

I tak nie zrozumiem. Ale Ty tez nie rozumiales. Nie miales pojecia o konsekwencjach. Jak mogles?

Jeszcze chwila i napisze cos czego staram sie uniknac. Wiec koncze.
I ...
Oby Ci cholera jasna bylo lepiej tam gdzie teraz jestes.


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Dalam spokoj tej barwnej paradzie bezsensu. Nie jestem osoba, ktora dobrowolnie godzi sie na czyjes warunki. Poki co, ku Twemu zadowoleniu, bede grac w ta gre ale teraz bedzie inaczej. Dlaczego? Bo wiem na co sie pisze oraz jestem w pelni swiadoma ustalonych przez Ciebie zasad. Jest jeszcze jedno. Wlasnie to. Co? Ja wszystko wiem.


Wierze, ze wraz z wiosna wszystko sie zmieni. Ludzi opusci cala ta zimowa frustracja, ktora wplywa na nasze nastawienie i samopoczucie.
Tak jakos... wiosna za kazdym razem przynosila mi cos dobrego ze soba.


Za tydzien bedziemy z Owari u Ayi. Slodkie 4 dni. Wyjazd planowany od miesiecy w koncu dojdzie do skutku.
Spotkanie z Cespusiem.
I moze z Hjustonem... ?

Nie wiem jak my sie zmiescimy w tych czterech dniach z wszystkim co zamierzamy zrobic. ^.^'


Jeszcze raz chcialabym podziekowac Hjustonowi za to, ze jest. Tego wlasnie potrzebowalam. Znalazles sie w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Doceniam to, kim dla mnie jestes.
Brakuje slow na to co dla mnie w tym tygodniu zrobiles. Udalo Ci sie mnie poskladac i w tym samym czasie poukladac to co mialam w glowie.
Uwielbiam Cie.


Powiedz mi... kim ona jest?


Jescze sie zastanowie czy uwierzyc w Twe slowa.
Cos tu sie nie zgadza. Mylisz fakty i placza Ci sie slowa.
Zdecyduj sie.

I nie ucz mnie. Za malo wiesz.


Piatkom mowie 'papa'.


"Swoje wystawiasz, cudze dotykasz" - nocne przymierzanie sukienek z Owaska. xD A pyrkajacy jablecznik byl smakusny. xP ^.^'

Kocham Cie Aya. Przepraszam za tamto.:*


Lara
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Linki

Przyjaciele
Ayakashi
tsuzuś
Owari

Mój Profil

brak kategorii (32)
Past (8)
wszystkie (40)

Archiwum

2008
luty (5)
marzec (2)
wrzesień (1)

2009
kwiecień (4)
maj (2)
lipiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (3)

2010
luty (2)
marzec (4)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)

2011
styczeń (1)
luty (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
październik (1)
grudzień (1)

Layout by Lomuelle © Szablony.Blogowicz.info
Blog & dodatki na bloga